piątek, 1 stycznia 2016

I

     W dniu rozpoczęcia roku szkolnego przed budynkiem akademiku w którym miałam mieszkać był okropny tłok. Nie mogłam uwierzyć w to, że aż tyle dziewczyn chce się dostać do liceum, które może pochwalić się takimi opiniami na swój temat.     Przed każdym wejściem stały stoiska, a przy nich po dwie dziewczyny ze starszych klas. Rozdawały one paczki każdej nowej uczennicy. Już z daleka dało się poznać, że pakunki były przypisane do każdej z nowych osób. Dzięki temu łatwo było dojść do tego, że znajdują się w nich mundurki, w których będziemy na co dzień chodzić po szkole. Z czasem nadeszła kolej na Misaki i w końcu moją. Starsze dziewczyny wydawały się całkiem miłe i   przyjaźnie nastawione, co także wprawiło mnie w dobry nastrój. Poinformowały mnie o dokładnej godzinie rozpoczęcia roku, oraz jak dostać się do swojego pokoju. Po odejściu od stoiska dołączyłam do przyjaciółki, po jej twarzy można było poznać, że jest bardzo podekscytowana dzisiejszym dniem, tak samo jak i ja. W końcu przekroczyłam próg budynku, w którym nareszcie poczułam się wolną nastolatką, bez natrętnych dziadków nad głową. Owszem czasem miewałam myśli, że moje zachowanie może ich ranić, jednak wiedziałam, że mimo wszytko rozumieją moje "młodzieńcze potrzeby". Inaczej nie pozwolili by mi uczyć się właśnie w tej szkole.
      Wraz z blondynką udałam się w stronę naszego wspólnego pokoju wymieniając się z nią dotychczasowymi opiniami jak i towarzyszącym im emocjami. Wszytko zmieniło się gdy doszłyśmy do drzwi z numerem 207 i plakietką, na których widniały nasze nazwiska. Z początku myślałam, że to zwyczajna pomyłka, jednak szybko przekonałam się, że tak nie jest. Na jednym z łóżek siedziała już ubrana w mundurek ciemnowłosa, prawdopodobnie nieco wyższa ode mnie dziewczyna. Wyglądała na znudzoną, jednak gdy tylko zobaczyła nas w drzwiach energicznie się przedstawiła całkowicie zmieniając swoją wcześniejszą postawę. Po pierwszych sekundach znajomości dało się wywnioskować, że prawdopodobnie trochę nam zajmie dogadanie się, co w przypadku Misaki było całkowicie przeciwne. Dziewczynom wystarczyła chwila by znaleźć wspólny język, gdzie ja w tym czasie wolałam zająć się ogarnięciem swojej części pokoju. Niestety dość szybko przekonałam się, że moje zachowanie nie przypadło do gustu ani mojej przyjaciółce, ani naszej współlokatorce, Zoe. Obie dały mi jasno do zrozumienia, że nie zachowuje się tak, jak przystało oraz, że powinnam zmienić swoje nastawienie, bo inaczej nigdy nie znajdę sobie zbyt wielu znajomych. Nie zgadzałam się z ich opinią, co także powiedziałam. Myślałam, że chociaż moja przyjaciółka fakt, że nie jestem duszą towarzystwa i zrozumie, jednak pomyliłam się.
Zdenerwowana wyciągnęłam z paczki, którą odebrałam jakiś czas wcześniej mundurek i poszłam do toalety, w której się zamknęłam. Zmieniłam swoje odzienie, jednak szybko stwierdziłam, że nie jest to idealny strój dla mnie. Nie czułam się w nim dobrze, według mnie odsłaniał zbyt dużo ciała, ale cóż, przecież sama wybrałam sobie tę szkołę,więc mogłam być tylko zła sama na siebie. Uczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Sam pokój nie uległ zbyt dużej zmianie, jednak zauważyłam, że Misaki także zdążyła albo raczej kończyła się przebierać, z pomocą nowej kumpeli. Wtedy momentalnie sięgnęłam myślami do plotek, którymi owinięta była ta szkoła. Na stronie szkoły było napisane o dwuosobowych pokojach, co mimo wszystko okazało się nieprawdą, także sprawiło, że coraz mniej wierzyłam w dobre imię tego ośrodka. Patrząc na oto wszytko bez żadnego zwątpienia wywnioskowałam, że ciemnowłosa zwyczajnie przystawia się do mojej przyjaciółki. Nie rozumiałam jednak tego, że blondynka godzi się na coś takiego.

 - Misaki! – wykrzyknęłam stojąc z zaciśniętymi pięściami. Nie mogłam pozwolić na to, co się tam wyrabiało. Ktoś musiał zaprowadzić tam porządek.
-  Co? – obie dziewczyny się na mnie spojrzały.
- Mogę cię na chwilkę?
- To może ja wyjdę… - Zoe wstała i wyszła zostawiając Misaki i mnie sam na sam.
Usiadłam na swoim łóżku. Nie wiedziałam jak rozpocząć tę rozmowę, zwłaszcza że nie miałam pojęcia jak moja przyjaciółka zareaguje na to, co chciałam jej powiedzieć. 
- Misaki, czy ty nie widzisz tego że ona próbuje cie poderwać? – powiedziałam po chwili ze spuszczoną głową. Ta sytuacja była jak dla mnie zbyt krępująca, a to tylko dlatego, że miałam świadomość, której brakowało mojej przyjaciółce.
- Mei - podeszła do mnie lekko rozbawiona. - Zoe to bardzo fajna dziewczyna. Nie ma żadnych dziwnych zamiarów, zaufaj mi. - zaśmiała się i ujęła moje policzki w swoje dłonie. Zbliżyła swoją twarz ku mojej tak, że praktycznie stykałyśmy się nosami. Cała Misaki. Nie wie co to umiar i zdrowy rozsądek. Na mojej twarzy pojawiły się wypieki, a gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, po raz pierwszy od dawna zobaczyłam promienne oczy,które przyozdabiały długie, gęste rzęsy.
- Mei nikt ci mnie nie zabierze.  Nie dopuszczę do tego. Pamiętaj, że przyjechałam tu po to aby być z tobą. Nie musisz się martwić.  
- M-Mi-saki. Jesteś t-tak... blisko...- mój głos drżał , serce biło niepowtarzalnie mocno, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Byłam zdezorientowana jeszcze bardziej niż przedtem.
- Bo cię kocham Mei. Już zawsze chcę być blisko ciebie. Nie pozwolę żebyś znów się ode mnie oddaliła.
Wtedy do pokoju weszła Zoe. Odwróciłam głowę w stronę okien, nie miałam ochoty patrzeć ani na  ciemnowłosą, ani na swoją przyjaciółkę. Chwilę później usłyszałam z ust współlokatorki, że czas iść na apel. Jasnowłosa podeszła do drzwi i posłała mi spojrzenie które jasno mówiło "nie fochaj się tylko chodź z nami".
- No cóż, przecież sama tego chciałam – powiedziałam do siebie i ruszyłam ku wyjściu. Razem, jednak w milczeniu poszłyśmy na salę. Nie był to miło spędzony czas, bo cisza była zbyt krępująca, przynajmniej jak dla mnie. Bijąc się z myślami przez cześć drogi doszłam do myśli, że w sumie to wszystko nie powinno tak wyglądać. Miałyśmy przecież spędzić ze sobą długi okres, i nie miałoby to dobrego wpływu na żadną z nas, gdybyśmy były w takich relacjach jak w chwili obecnej.
- Ale się cieszę. Już za chwilę staniemy się oficjalnymi uczennicami tej szkoły. Tyle na to czekałam – odrzekłam radośnie z uśmiechem na  twarzy.
- A ja już nie mogę się doczekać wakacji. Rok szkolny się jeszcze dobrze nie zaczął a ja już jestem wykończona nauką – powiedziała z westchnieniem Misaki, już z bardziej promienną buzią.
Skręciłyśmy ostatni raz w prawo i już stałyśmy przed wielką salą. Zdziwiło nas, że wszystkie dziewczyny siedzą, a na sali było jeszcze dużo wolnego miejsca. Eh… Zaczęłam sądzić że zajęcia z wychowania fizycznego będą na maksa wycieńczające. Na apelu były ogłaszane wszelkie komunikaty, regulaminy i inne różne bzdety. Misaki i Zoe przespały połowę spotkania, czego w sumie kompletnie się im nie dziwiłam. Trwało to dość długo i było bardzo nużące, a mi samej też strasznie kleiły się powieki, jednak stwierdziłam, że musztrę chociaż jako jedyna mieć się na baczności i czuwać aż do samego końca apelu. Co jakiś czas monitorowałam to, czy czasem któraś z moich współlokatorek się nie przebudziła, bądź czy którejś nie opada głowa. Wtedy doszłam do wniosku, że dziewczyny wyglądały całkiem słodko śpiąc oparta jedna o drugą. Wyglądały jak jakaś para, i o tym samym bym pomyślała, gdybym nie znała choć jednej z nich i nie wiedziała, że to nie jest możliwe, bo przecież blondynka ma chłopaka którego kochała. Słowa, które powiedziała mi w pokoju nie były dosłowne. Wszystko miało podłoże tylko i wyłącznie przyjacielskie.
Po skończonym zebraniu część uczennic zaczęła kierować się do akademika, a część połączyła się w grupki i albo zostały w szkole, albo ruszyły poza teren szkoły. Trójka, w której znajdowałam się także i ja, należała to tej pierwszej grupy. W ciągu piętnastominutowego marszu, do budynku w którym mieszkałyśmy, skróciłam towarzyszkom co działo się na apelu. Przez to wszystko nie zauważyłam nawet, kiedy zaczęłyśmy iść w nie tą stronę co trzeba. Cała ta sytuacja, sprawiła, że mimo złego pierwszego wrażenia i małych spięć, atmosfera stała się zadziwiająco miła. Może faktycznie powinnam trochę spuścić gardę i chociaż spróbować przekonać się do nowej koleżanki.
- Jak sądzicie, jak uda wam się zdać egzamin początkowy? Ja się do niego nie uczyłam bo kompletnie o tym zapomniałam. – powiedziała Zoe rzucając się na swoje łóżko.
- Pilnie uczyłam się przez cały czas. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby olewać naukę. Mam nadzieje na dobry wynik, bo nie chce zawieść rodziców. W przyszłości prawdopodobnie odziedziczę po nich spory majątek więc teraz wole przysiąść do książek. W sumie to teraz wolałabym być z nimi tam niż tu - odrzekłam.
- Mei, źle ci tu? - zapytała zmartwiona przyjaciółka.
- Misaki wiesz że cię lubię...
- A ja cię kocham Mei! - rzuciła się w moją stronę po czym z całej siły zaczęła ściskać. o
- M-Misaki... Wiesz co o tym sądzę...
- Mei już z nami tu utknęłaś. Teraz to obie cię nikomu nie oddamy.
Zoe podeszła do nas i podobnie jak moja przyjaciółka, przytuliła mnie. Czułam jak moje serce wymyka się ze swojego spokojnego rytmu i przechodzi w szalony wyścig z czasem. Poza tym opatulające mnie ciepłe ciała dziewcząt, to było takie... miłe. Co prawda nigdy nie lubiłam się przytulać, ale ta sytuacja sprawiła, że chociaż na chwilę zmieniłam zdanie i odwdzięczyłam się podobnym gestem. Swoim zachowaniem zaskoczyłam nie tylko siebie ale też i swoją przyjaciółkę, która wcale się z tym nie kryła. Na całe szczęście jak się okazało, uważała, że zmieniam się, jednak w dobrą stronę, co także ją cieszyło.
- Dziewczyny co wy na to, żeby gdzieś wyskoczyć? Mamy jeszcze sporo czasu do jutra - po chwili zaproponowała Zoe. - a znam trochę to miasto i mogę wam pokazać kilka ciekawych miejsc.
- Jasne! Przebieramy się i idziemy! - ochoczo wykrzyknęła Misaki i od razu podbiegła do swojej szafy, zostawiając mnie z w dalszym ciągu przytuloną do mnie ciemnowłosą.
- Mam nadzieję, że się polubimy, Mei - powiedziała Zoe stając przede mną.
Złapała za mój policzek, przez co ja nagle zesztywniałam. Jej dłoń była taka ciepła i delikatna. Byłam zdezorientowana tym bardziej, że na mojej twarzy nie wiadomo skąd pojawił się rumieniec.
 - Jesteś urocza - cicho się zaśmiała. - Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe.
 Dłoń dziewczyny lekko osunęła się delikatnie pieszcząc końcówki mojej twarzy jak oraz szyi. Czułam jak każde miejsce, w którym wcześniej znajdowały się palce współlokatorki, pali. Nie wiedziałam jak się zachować. Moje podejrzenia co do Zoe potwierdziły się. Nie mogłam jednak rozpocząć żadnej dyskusji na temat nieprzyzwoitego zachowania, ponieważ nie chciałam zawieść Misaki. Moje serce waliło jak młot, nawet kiedy stałam sama w dalszym ciągu wryta w podłogę.
Mój nastrój ponownie spadł do tego stopnia, że miałam ochotę zatopić się w książkach, ale nie mogłam tego zrobić.  Głupio byłoby nagle szukać wymówek, zwłaszcza, że blondynka znała mnie na tyle dobrze, że wiedziałaby, iż robię to specjalnie byle tylko nie zbliżać się do kogokolwiek.
Zrezygnowana przebrałam się w luźne, wygodne ubranie. Jako jedyna zrobiłam to w toalecie. Może to głupie, ale tylko w tym pomieszczeniu  na chwilę obecną mogłam czuć się bezpiecznie.



niedziela, 27 grudnia 2015

Prolog

             Przez pół roku żyłam sobie w spokojnej rezydencji moich rodziców, która znajduje się na obrzeżach miasta.Mimo wszystko zaistniała sytuacja, kazała wrócić mi do małego domku moich dziadków w Japonii. Rodzice nie mieli dla mnie czasu. Cie chcieli także załatwiać mi opiekunki bo stwierdzili, że lepiej będzie dla mnie, a w zamian za to zrzucili obowiązek opieki nade mną, swoim rodzicielom. Nienawidzę tego. To oni są moimi rodzicami, a ja już nie potrzebuję niańki, poza tym mieszkanie w miasteczku było o wiele gorsze od  tego, co oferują mi moi starsi. Dziadkowie trzymają mnie praktycznie na smyczy. To sprawiło, że zdecydowałam, iż po wakacjach pójdę do liceum ogólnokształcącego oczywiście wyłącznie dla dziewcząt, bo tylko na takie przystali. Do tego dochodził także fakt, że mieszkała w akademiku jak każda uczennica z tamtejszej szkoły. To był jedyny sposób na wydostanie się stąd.
         Kiedy zdążyłam się już jako tako zadomowić w nowym środowisku, postanowiłam udać się do jedynej przyjaznej mi tu osoby, z którą w jakiś sposób trzymałam kontakt nawet po zamieszkaniu u rodziców. Mimo wszytko obawiałam się tego, czy aby na pewno przyjaciółka w dalszym ciągu będzie chciała utrzymywać ze mną jakikolwiek kontakt poza mailami, które od czasu do czasu do siebie słałyśmy.
- Mei! Dlaczego nie powiedziałaś mi że wracasz? Tak strasznie tęskniłam! - zaskoczyła mnie blondwłosa dziewczyna niższa ode mnie o czoło, której nie zajęło zbyt dużo czasu to, by znaleźć się na mojej szyi. Teraz jestem w stanie stwierdzić, że nic a nic nie spoważniała, i tak jak zawsze ma gdzieś moją opinię na pewien temat.
- Pamiętasz chyba jakie mam podejście do czegoś takiego? - odwróciłam lekko speszona głowę w drugą stronę. Jesteśmy przyjaciółkami i dobrze znam zachowanie Misaki, jednak dalej nie jestem w stanie przywyknąć i zmienić swojego nastawienia w stosunku do niektórych jej poczynań.
- Mei! Tak dawno cię nie przytulałam a ty mi tu z takim tekstem!? Wchodź do środka, moja mama zrobiła mochi. Zupełnie jakby wiedziała że przyjdziesz! - Dziewczyna złapała mnie za rękę i zaciągnęła wgłąb swojego domu.
 Mochi w wykonaniu mamy Misaki było boskie. Nigdzie nie jadłam lepszego, nawet w domu moich dziadków, rodziców, czy nawet drogich restauracjach do których  niedawno miałam okazję chodzić.
 Koniec końców po raz pierwszy od dłuższego czasu mogłam pogadać twarzą w twarz z kimś, komu ufam. Nic się nie zmieniło, no może z wyjątkiem wyglądu pokoju przyjaciółki, bo lśnił co mnie na maksa zdziwiło. Blondynka nigdy nie potrafiła na dłuższy czas utrzymać czystości. Misaki jak zawsze leżała na łóżku na brzuchu i uniesionymi łydkami, a ja na podłodze opierając się nogami o łóżko.
- Mei, gdzie masz zamiar iść po wakacjach? - zapytała się mnie przyjaciółka po dłuższej chwili milczenia.
- Do liceum ogólnokształcącego dla dziewcząt.
- Co!? - dziewczyna gwałtownie podniosła się i siedząc na łóżku, patrzyła się na mnie - Myślałam, że zaskoczysz mnie czymś oryginalnym, a ty mi z takim tekstem wyjeżdżasz!? Przecież dopiero co wróciłaś.
- Nie o to mi chodzi. Wiesz, że mieszkanie z dziadkami jest dla mnie męczące. Nie pociągnę dłużej w tym domu. Ta szkoła to jedyne rozwiązanie by się od nich wyprowadzić.
- Jeszcze niedawno byłaś święcie przekonana, że chodzą tam tylko zboczone dziewczyny i szukają przygód z innymi dziewczynami. Nie ma mowy. Nie pozwolę, żeby jakaś laska się do ciebie przystawiała. Znam cię i mimo to, że na taką nie wyglądasz, to nie poradzisz sobie tam. Taka z pewnością zrozumie to, że będę mieszkała w akademiku - powiedziała stanowczo przyjaciółka.
- Ale... - już miałam się odezwać i wygłosić jej przepiękną mowę przedstawiając przyjaciółce swoje argumenty, że dam sobie radę, jednak głos rodzicielki Misaki sprawił, że nie było mi to dane.
    Obie zeszłyśmy do jadalni gdzie była już reszta rodziny przyjaciółki. Zawsze wspólnie jadają posiłki rozmawiając na wiele tematów. Tam powiedziała o swoich zamiarach i zmianie planów na przyszłość. Wiedziałam, że zniszczy sobie życie idąc tam ze mną, lecz nie mogłam jej powstrzymać. Postawiła na swoim i tak kilka tygodni później zaczęła się nasza kolejna wspólna przygoda.

___________

    Witam, witam. Skoro to czytasz to na pewno oznacza to, że trafiłeś/łaś już na mojego nowego bloga o tematyce yuri, czy jak ktoś woli girls love. Mam nadzieje, że się spodobała jako tako zapowiedź historii Mei.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o osobie Mei bądź Misaki to opisy są w zakładce „BOHATEROWIE”, a jeśli o mojej to w zakładce „O AUTORZE