Wraz z blondynką udałam się w stronę naszego wspólnego pokoju wymieniając się z nią dotychczasowymi opiniami jak i towarzyszącym im emocjami. Wszytko zmieniło się gdy doszłyśmy do drzwi z numerem 207 i plakietką, na których widniały nasze nazwiska. Z początku myślałam, że to zwyczajna pomyłka, jednak szybko przekonałam się, że tak nie jest. Na jednym z łóżek siedziała już ubrana w mundurek ciemnowłosa, prawdopodobnie nieco wyższa ode mnie dziewczyna. Wyglądała na znudzoną, jednak gdy tylko zobaczyła nas w drzwiach energicznie się przedstawiła całkowicie zmieniając swoją wcześniejszą postawę. Po pierwszych sekundach znajomości dało się wywnioskować, że prawdopodobnie trochę nam zajmie dogadanie się, co w przypadku Misaki było całkowicie przeciwne. Dziewczynom wystarczyła chwila by znaleźć wspólny język, gdzie ja w tym czasie wolałam zająć się ogarnięciem swojej części pokoju. Niestety dość szybko przekonałam się, że moje zachowanie nie przypadło do gustu ani mojej przyjaciółce, ani naszej współlokatorce, Zoe. Obie dały mi jasno do zrozumienia, że nie zachowuje się tak, jak przystało oraz, że powinnam zmienić swoje nastawienie, bo inaczej nigdy nie znajdę sobie zbyt wielu znajomych. Nie zgadzałam się z ich opinią, co także powiedziałam. Myślałam, że chociaż moja przyjaciółka fakt, że nie jestem duszą towarzystwa i zrozumie, jednak pomyliłam się.
Zdenerwowana wyciągnęłam z paczki, którą odebrałam jakiś czas wcześniej mundurek i poszłam do toalety, w której się zamknęłam. Zmieniłam swoje odzienie, jednak szybko stwierdziłam, że nie jest to idealny strój dla mnie. Nie czułam się w nim dobrze, według mnie odsłaniał zbyt dużo ciała, ale cóż, przecież sama wybrałam sobie tę szkołę,więc mogłam być tylko zła sama na siebie. Uczesałam włosy i wyszłam z łazienki. Sam pokój nie uległ zbyt dużej zmianie, jednak zauważyłam, że Misaki także zdążyła albo raczej kończyła się przebierać, z pomocą nowej kumpeli. Wtedy momentalnie sięgnęłam myślami do plotek, którymi owinięta była ta szkoła. Na stronie szkoły było napisane o dwuosobowych pokojach, co mimo wszystko okazało się nieprawdą, także sprawiło, że coraz mniej wierzyłam w dobre imię tego ośrodka. Patrząc na oto wszytko bez żadnego zwątpienia wywnioskowałam, że ciemnowłosa zwyczajnie przystawia się do mojej przyjaciółki. Nie rozumiałam jednak tego, że blondynka godzi się na coś takiego.
- Misaki! – wykrzyknęłam stojąc z zaciśniętymi pięściami. Nie mogłam pozwolić na to, co się tam wyrabiało. Ktoś musiał zaprowadzić tam porządek.
- Co? – obie dziewczyny się na mnie
spojrzały.
- Mogę cię na chwilkę?
- To może ja wyjdę… - Zoe wstała i wyszła zostawiając Misaki i mnie sam na sam.
Usiadłam na swoim łóżku. Nie wiedziałam jak rozpocząć tę rozmowę, zwłaszcza że nie miałam pojęcia jak moja przyjaciółka zareaguje na to, co chciałam jej powiedzieć.
- Misaki, czy
ty nie widzisz tego że ona próbuje cie poderwać? – powiedziałam po
chwili ze spuszczoną głową. Ta sytuacja była jak dla mnie zbyt
krępująca, a to tylko dlatego, że miałam świadomość, której brakowało
mojej przyjaciółce.- Mogę cię na chwilkę?
- To może ja wyjdę… - Zoe wstała i wyszła zostawiając Misaki i mnie sam na sam.
Usiadłam na swoim łóżku. Nie wiedziałam jak rozpocząć tę rozmowę, zwłaszcza że nie miałam pojęcia jak moja przyjaciółka zareaguje na to, co chciałam jej powiedzieć.
- Mei - podeszła do mnie lekko rozbawiona. - Zoe to bardzo fajna dziewczyna. Nie ma żadnych dziwnych zamiarów, zaufaj mi. - zaśmiała się i ujęła moje policzki w swoje dłonie. Zbliżyła swoją twarz ku mojej tak, że praktycznie stykałyśmy się nosami. Cała Misaki. Nie wie co to umiar i zdrowy rozsądek. Na mojej twarzy pojawiły się wypieki, a gdy nasze spojrzenia się skrzyżowały, po raz pierwszy od dawna zobaczyłam promienne oczy,które przyozdabiały długie, gęste rzęsy.
- Mei nikt ci mnie nie zabierze. Nie dopuszczę do tego. Pamiętaj, że przyjechałam tu po to aby być z tobą. Nie musisz się martwić.
- M-Mi-saki. Jesteś t-tak... blisko...- mój głos drżał , serce biło niepowtarzalnie mocno, a ciało odmawiało posłuszeństwa. Byłam zdezorientowana jeszcze bardziej niż przedtem.
- Bo cię kocham Mei. Już zawsze chcę być blisko ciebie. Nie pozwolę żebyś znów się ode mnie oddaliła.
Wtedy do pokoju weszła Zoe. Odwróciłam głowę w stronę okien, nie miałam ochoty patrzeć ani na ciemnowłosą, ani na swoją przyjaciółkę. Chwilę później usłyszałam z ust współlokatorki, że czas iść na apel. Jasnowłosa podeszła do drzwi i posłała mi spojrzenie które jasno mówiło "nie fochaj się tylko chodź z nami".
- No cóż, przecież sama tego chciałam – powiedziałam do siebie i ruszyłam ku wyjściu. Razem, jednak w milczeniu poszłyśmy na salę. Nie był to miło spędzony czas, bo cisza była zbyt krępująca, przynajmniej jak dla mnie. Bijąc się z myślami przez cześć drogi doszłam do myśli, że w sumie to wszystko nie powinno tak wyglądać. Miałyśmy przecież spędzić ze sobą długi okres, i nie miałoby to dobrego wpływu na żadną z nas, gdybyśmy były w takich relacjach jak w chwili obecnej.
- Ale się cieszę. Już za chwilę staniemy się oficjalnymi uczennicami tej szkoły. Tyle na to czekałam – odrzekłam radośnie z uśmiechem na twarzy.
- A ja już nie mogę się doczekać wakacji. Rok szkolny się jeszcze dobrze nie zaczął a ja już jestem wykończona nauką – powiedziała z westchnieniem Misaki, już z bardziej promienną buzią.
Skręciłyśmy ostatni raz w prawo i już stałyśmy przed wielką salą. Zdziwiło nas, że wszystkie dziewczyny siedzą, a na sali było jeszcze dużo wolnego miejsca. Eh… Zaczęłam sądzić że zajęcia z wychowania fizycznego będą na maksa wycieńczające. Na apelu były ogłaszane wszelkie komunikaty, regulaminy i inne różne bzdety. Misaki i Zoe przespały połowę spotkania, czego w sumie kompletnie się im nie dziwiłam. Trwało to dość długo i było bardzo nużące, a mi samej też strasznie kleiły się powieki, jednak stwierdziłam, że musztrę chociaż jako jedyna mieć się na baczności i czuwać aż do samego końca apelu. Co jakiś czas monitorowałam to, czy czasem któraś z moich współlokatorek się nie przebudziła, bądź czy którejś nie opada głowa. Wtedy doszłam do wniosku, że dziewczyny wyglądały całkiem słodko śpiąc oparta jedna o drugą. Wyglądały jak jakaś para, i o tym samym bym pomyślała, gdybym nie znała choć jednej z nich i nie wiedziała, że to nie jest możliwe, bo przecież blondynka ma chłopaka którego kochała. Słowa, które powiedziała mi w pokoju nie były dosłowne. Wszystko miało podłoże tylko i wyłącznie przyjacielskie.
Po skończonym zebraniu część uczennic zaczęła kierować się do akademika, a część połączyła się w grupki i albo zostały w szkole, albo ruszyły poza teren szkoły. Trójka, w której znajdowałam się także i ja, należała to tej pierwszej grupy. W ciągu piętnastominutowego marszu, do budynku w którym mieszkałyśmy, skróciłam towarzyszkom co działo się na apelu. Przez to wszystko nie zauważyłam nawet, kiedy zaczęłyśmy iść w nie tą stronę co trzeba. Cała ta sytuacja, sprawiła, że mimo złego pierwszego wrażenia i małych spięć, atmosfera stała się zadziwiająco miła. Może faktycznie powinnam trochę spuścić gardę i chociaż spróbować przekonać się do nowej koleżanki.
- Jak sądzicie, jak uda wam się zdać egzamin początkowy? Ja się do niego nie uczyłam bo kompletnie o tym zapomniałam. – powiedziała Zoe rzucając się na swoje łóżko.
- Pilnie uczyłam się przez cały czas. Nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby olewać naukę. Mam nadzieje na dobry wynik, bo nie chce zawieść rodziców. W przyszłości prawdopodobnie odziedziczę po nich spory majątek więc teraz wole przysiąść do książek. W sumie to teraz wolałabym być z nimi tam niż tu - odrzekłam.
- Mei, źle ci tu? - zapytała zmartwiona przyjaciółka.
- Misaki wiesz że cię lubię...
- A ja cię kocham Mei! - rzuciła się w moją stronę po czym z całej siły zaczęła ściskać. o
- M-Misaki... Wiesz co o tym sądzę...
- Mei już z nami tu utknęłaś. Teraz to obie cię nikomu nie oddamy.
Zoe podeszła do nas i podobnie jak moja przyjaciółka, przytuliła mnie. Czułam jak moje serce wymyka się ze swojego spokojnego rytmu i przechodzi w szalony wyścig z czasem. Poza tym opatulające mnie ciepłe ciała dziewcząt, to było takie... miłe. Co prawda nigdy nie lubiłam się przytulać, ale ta sytuacja sprawiła, że chociaż na chwilę zmieniłam zdanie i odwdzięczyłam się podobnym gestem. Swoim zachowaniem zaskoczyłam nie tylko siebie ale też i swoją przyjaciółkę, która wcale się z tym nie kryła. Na całe szczęście jak się okazało, uważała, że zmieniam się, jednak w dobrą stronę, co także ją cieszyło.
- Dziewczyny co wy na to, żeby gdzieś wyskoczyć? Mamy jeszcze sporo czasu do jutra - po chwili zaproponowała Zoe. - a znam trochę to miasto i mogę wam pokazać kilka ciekawych miejsc.
- Jasne! Przebieramy się i idziemy! - ochoczo wykrzyknęła Misaki i od razu podbiegła do swojej szafy, zostawiając mnie z w dalszym ciągu przytuloną do mnie ciemnowłosą.
- Mam nadzieję, że się polubimy, Mei - powiedziała Zoe stając przede mną.
Złapała za mój policzek, przez co ja nagle zesztywniałam. Jej dłoń była taka ciepła i delikatna. Byłam zdezorientowana tym bardziej, że na mojej twarzy nie wiadomo skąd pojawił się rumieniec.
- Jesteś urocza - cicho się zaśmiała. - Mam nadzieję, że nie będziesz miała mi tego za złe.
Dłoń dziewczyny lekko osunęła się delikatnie pieszcząc końcówki mojej twarzy jak oraz szyi. Czułam jak każde miejsce, w którym wcześniej znajdowały się palce współlokatorki, pali. Nie wiedziałam jak się zachować. Moje podejrzenia co do Zoe potwierdziły się. Nie mogłam jednak rozpocząć żadnej dyskusji na temat nieprzyzwoitego zachowania, ponieważ nie chciałam zawieść Misaki. Moje serce waliło jak młot, nawet kiedy stałam sama w dalszym ciągu wryta w podłogę.
Mój nastrój ponownie spadł do tego stopnia, że miałam ochotę zatopić się w książkach, ale nie mogłam tego zrobić. Głupio byłoby nagle szukać wymówek, zwłaszcza, że blondynka znała mnie na tyle dobrze, że wiedziałaby, iż robię to specjalnie byle tylko nie zbliżać się do kogokolwiek.
Zrezygnowana przebrałam się w luźne, wygodne ubranie. Jako jedyna zrobiłam to w toalecie. Może to głupie, ale tylko w tym pomieszczeniu na chwilę obecną mogłam czuć się bezpiecznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz