Przez pół roku żyłam sobie w spokojnej rezydencji
moich rodziców, która znajduje się na obrzeżach miasta.Mimo wszystko zaistniała
sytuacja, kazała wrócić mi do małego domku moich dziadków w Japonii.
Rodzice nie
mieli dla mnie czasu. Cie chcieli także załatwiać mi opiekunki bo
stwierdzili, że
lepiej będzie dla mnie, a w zamian za to zrzucili
obowiązek opieki nade mną, swoim rodzicielom. Nienawidzę tego. To oni są
moimi rodzicami,
a ja już nie potrzebuję niańki, poza tym mieszkanie w miasteczku było o
wiele
gorsze od tego, co oferują mi moi starsi. Dziadkowie trzymają mnie
praktycznie na smyczy. To sprawiło, że zdecydowałam, iż po wakacjach pójdę do
liceum
ogólnokształcącego oczywiście wyłącznie dla dziewcząt, bo tylko na takie
przystali. Do tego dochodził także fakt, że mieszkała w akademiku jak każda uczennica z tamtejszej szkoły. To był
jedyny sposób na wydostanie się stąd.
Kiedy zdążyłam się już jako tako zadomowić w nowym środowisku,
postanowiłam udać się do jedynej przyjaznej mi tu osoby, z którą w jakiś
sposób trzymałam kontakt nawet po zamieszkaniu u rodziców. Mimo wszytko
obawiałam się tego, czy aby na pewno przyjaciółka w dalszym ciągu
będzie chciała utrzymywać ze mną jakikolwiek kontakt poza mailami, które
od czasu do czasu do siebie słałyśmy.
-
Mei! Dlaczego nie powiedziałaś mi że wracasz? Tak strasznie tęskniłam! -
zaskoczyła mnie blondwłosa dziewczyna niższa ode mnie o czoło, której
nie zajęło zbyt dużo czasu to, by znaleźć się na mojej szyi. Teraz
jestem w stanie stwierdzić, że nic a nic nie spoważniała, i tak jak
zawsze ma gdzieś moją opinię na pewien temat.
- Pamiętasz chyba jakie mam podejście do czegoś takiego? - odwróciłam lekko speszona głowę w drugą stronę. Jesteśmy przyjaciółkami i dobrze znam zachowanie Misaki, jednak dalej nie jestem w stanie przywyknąć i zmienić swojego nastawienia w stosunku do niektórych jej poczynań.
- Pamiętasz chyba jakie mam podejście do czegoś takiego? - odwróciłam lekko speszona głowę w drugą stronę. Jesteśmy przyjaciółkami i dobrze znam zachowanie Misaki, jednak dalej nie jestem w stanie przywyknąć i zmienić swojego nastawienia w stosunku do niektórych jej poczynań.
-
Mei! Tak dawno cię nie przytulałam a ty mi tu z takim tekstem!? Wchodź
do środka, moja mama zrobiła mochi. Zupełnie jakby wiedziała że
przyjdziesz! - Dziewczyna złapała mnie za rękę i zaciągnęła wgłąb
swojego domu.
Mochi
w wykonaniu mamy Misaki było boskie. Nigdzie nie jadłam lepszego, nawet
w domu moich dziadków, rodziców, czy nawet drogich restauracjach do
których niedawno miałam okazję chodzić.
Koniec końców po raz pierwszy od dłuższego czasu mogłam pogadać twarzą w twarz z kimś, komu ufam. Nic się nie zmieniło, no może z wyjątkiem wyglądu pokoju przyjaciółki, bo lśnił co mnie na maksa zdziwiło. Blondynka nigdy nie potrafiła na dłuższy czas utrzymać czystości. Misaki jak zawsze leżała na łóżku na brzuchu i uniesionymi łydkami, a ja na podłodze opierając się nogami o łóżko.
Koniec końców po raz pierwszy od dłuższego czasu mogłam pogadać twarzą w twarz z kimś, komu ufam. Nic się nie zmieniło, no może z wyjątkiem wyglądu pokoju przyjaciółki, bo lśnił co mnie na maksa zdziwiło. Blondynka nigdy nie potrafiła na dłuższy czas utrzymać czystości. Misaki jak zawsze leżała na łóżku na brzuchu i uniesionymi łydkami, a ja na podłodze opierając się nogami o łóżko.
- Mei, gdzie masz zamiar iść po wakacjach? - zapytała się mnie przyjaciółka
po dłuższej chwili milczenia.
- Do liceum ogólnokształcącego dla dziewcząt.
- Co!? - dziewczyna gwałtownie podniosła się i siedząc na łóżku, patrzyła
się na mnie - Myślałam, że zaskoczysz mnie czymś oryginalnym, a ty mi z takim
tekstem wyjeżdżasz!? Przecież dopiero co wróciłaś.
- Nie o to mi chodzi. Wiesz, że mieszkanie z dziadkami jest dla mnie
męczące. Nie pociągnę dłużej w tym domu. Ta szkoła to jedyne rozwiązanie by się
od nich wyprowadzić.
- Jeszcze niedawno byłaś święcie przekonana, że chodzą tam tylko zboczone
dziewczyny i szukają przygód z innymi dziewczynami. Nie ma mowy. Nie pozwolę,
żeby jakaś laska się do ciebie przystawiała. Znam cię i mimo to, że na
taką nie wyglądasz, to nie poradzisz sobie tam. Taka z pewnością zrozumie to, że będę
mieszkała w akademiku - powiedziała stanowczo przyjaciółka.
-
Ale... - już miałam się odezwać i wygłosić jej przepiękną mowę
przedstawiając przyjaciółce swoje argumenty, że dam sobie radę, jednak
głos rodzicielki Misaki sprawił, że nie było mi to dane.
Obie zeszłyśmy do jadalni gdzie była już
reszta rodziny przyjaciółki. Zawsze wspólnie jadają posiłki rozmawiając na
wiele tematów. Tam powiedziała o swoich zamiarach i zmianie planów na
przyszłość. Wiedziałam, że zniszczy sobie życie idąc tam ze mną, lecz nie
mogłam jej powstrzymać. Postawiła na swoim i tak kilka tygodni później zaczęła się nasza kolejna wspólna przygoda.
___________
Witam, witam. Skoro to czytasz to na pewno oznacza to, że trafiłeś/łaś już
na mojego nowego bloga o tematyce yuri, czy jak ktoś woli girls love. Mam nadzieje, że się spodobała jako tako
zapowiedź historii Mei.
Jeśli chcesz wiedzieć więcej o osobie Mei bądź Misaki to opisy są w zakładce
„BOHATEROWIE”, a jeśli o mojej to w zakładce „O AUTORZE”
Masz rękę do pisania, ale uważam, że początkowe zdania są za długie... Lepiej napisać trochę więcej zdań niż ciągle wstawiać przecinek :)
OdpowiedzUsuńKiedy będzie pierwszy rozdział? *o*